„Strach ma wielkie oczy”. O prawdziwej pasji, determinacji i dążeniu do celu. Rozmowa z Katarzyną Marią Zawadzką

By in , , , ,
114
„Strach ma wielkie oczy”. O prawdziwej pasji, determinacji i dążeniu do celu. Rozmowa z Katarzyną Marią Zawadzką

Tym wywiadem otwieramy cykl o przedsiębiorczych mamach – kobietach, które spróbowały swoich sił w biznesie i w ten sposób odnalazły swoją zawodową i życiową drogę. Czy można odnaleźć ją jednocześnie na teatralnej scenie? Jak zmienić szczerą pasję w przynoszącą radość pracę i czy macierzyństwo powinno być „normalne”, o tym wszystkim opowiada Kasia Zawadzka – aktorka, trenerka aktorstwa i przedsiębiorcza mama małej Marysi.
 
Prawo dla Mam: Praca zawodowa i macierzyństwo – jaki jest Twój sposób na pogodzenie tych dwóch sfer życia?
Katarzyna Maria Zawadzka: Przede wszystkim dobra organizacja czasu, duży zapał do pracy, samodyscyplina oraz otwartość na nagłe zmiany planów. Wiadomo, trudno przewidzieć, kiedy dziecko na przykład zachoruje. A jeśli to następuje, nagle muszę zmieniać plan dnia i na nowo dobrze i szybko się zorganizować. Kiedyś mnie to frustrowało, ale z czasem nauczyłam się większej elastyczności i obecnie akceptuję takie nagłe zwroty akcji.
PDM: Zawodowo zajmujesz się aktorstwem – czy można powiedzieć, że jest to praca Twoich marzeń? Skąd wzięło się Twoje zamiłowanie do aktorstwa?
K.M.Z: Zdecydowanie aktorstwo, jak i nauczanie aktorstwa – bo tym również w dużej mierze się zajmuję – to praca moich marzeń. Absolutnie pracuję, spełniając swoje pasje, pracuję „z serca”. Aktorstwem zainteresowałam się 20 lat temu, kiedy jako nastolatka trafiłam do młodzieżowego Teatru Klasyki Rosyjskiej w Warszawie. To były bardzo wartościowe, rozwijające i wymagające zajęcia z aktorstwa. Praca z emocjami, z wyobraźnią, interpretacja tekstów, praca z własnym ciałem, czas spędzany w gronie innych twórczych i wrażliwych miłośników teatru, to wszystko ogromnie mnie zafascynowało. A kiedy jeszcze doszły do tego pozytywne informacje zwrotne dotyczące moich poczynań na scenie, no to już definitywnie ukierunkowałam się na aktorstwo. Tak, to dowartościowywanie się pochwałami otrzymywanymi po udanych występach było wtedy bardzo istotne. Obecnie już nie potrzebuję wyrazów akceptacji od innych – na drodze swojego rozwoju wypracowałam mocne poczucie własnej wartości, ale aktorstwo i wszystko co się z nim wiąże nadal są moją pasją, a właściwie drogą życiową.
PDM: 20 lat to kawał czasu! Chyba niewiele kobiet w Twoim wieku może pochwalić tak długim „stażem” w zawodzie, jeśli mogę to tak określić. Czy widzisz siebie na scenie także za 20 lat? A może dopuszczasz też inne scenariusze? 🙂
K.M.Z: Moja przygoda z aktorstwem i występami scenicznymi rozpoczęła się 20 lat temu, ale przez pierwsze lata to była nauka warsztatu, najpierw w Teatrze Klasyki Rosyjskiej w Warszawie, następnie w studio aktorskim Lart Studio w Krakowie. Dopiero potem zaczęłam grać i zarabiać na swojej profesji, czyli zaczęłam zajmować się tym zawodowo. Tak naprawdę jest sporo aktorek, które dorastały na scenie, rozpoczynając swoją drogę zawodową właśnie od grup, zespołów teatralnych, podobnie jak ja. A czy widzę siebie na scenie także za 20 lat? Zdecydowanie tak. Wprawdzie nie wiem jeszcze w jakiej konwencji, w jakim charakterze, ponieważ od jakiegoś czasu pociąga mnie mocno temat mów motywacyjnych, chciałabym tym również się zająć i przekazać coś innym od siebie. Jednocześnie pozostaję też otwarta i uważna na to, co przynosi mi życie, tak że hmmm… sama jestem ciekawa, gdzie będę za te 20 lat.
PDM: Prywatnie jesteś mamą małej Marysi, od 3 lat samodzielną. Jakie największe wyzwania stawia przed Tobą codzienność?
K.M.Z: No właśnie ta dobra organizacja i jeszcze lepsza – bo w trybie ekspresowym – gdy następuje nagła zmiana planów spowodowana chorobą Marysi. Nie mam tutaj w mieście rodziny, mamy, która mogłaby w takich sytuacjach być na podorędziu. Nieocenionym wsparciem i pomocą jest niania Marysi, ciocia Linda, która jest z nami od 3 lat. Bez Niej nie dałabym rady. Planuję Lindę kiedyś ozłocić za to wszystko co dla mnie, dla nas robi. Wspierają mnie też przyjaciele, dobrzy ludzie, znajomi, którym też jestem ogromnie wdzięczna 🙂 To, czego się uczę, dzięki samodzielnemu macierzyństwu, to umiejętność proszenia o pomoc. Z charakteru jestem typem Zosi samosi, a to nie jest na dłuższą metę dobre i nawet bezpieczne dla zdrowia, bo można się zwyczajnie „zajechać”. Tak więc od pewnego czasu częściej proszę o pomoc, sygnalizuję ludziom, że potrzebne mi wsparcie. I, jak się okazuje, to wcale nie boli, a i najczęściej ludzie z radością i bez poczucia obciążenia pomagają mi w czym trzeba.
PDM: Kiedy postanowiłaś otworzyć własną działalność gospodarczą? Co było powodem takiej decyzji?
K.M.Z: Działalność otworzyłam, będąc w ciąży. Cóż, wcześniej pracowałam w zawodzie aktorki i trenerki aktorstwa na umowach o dzieło, czyli tak zwanych „śmieciowych”. Na tamten czas, czyli czas życia bez zobowiązań, dla samej siebie to było ok. Ale perspektywa przyjścia na świat dziecka spowodowała, że zaczęłam myśleć bardziej poważnie. Po prostu postanowiłam zmienić zasady swojej działalności na bardziej odpowiedzialne 🙂 A taką kropką nad „i” była konsultacja pomysłu założenia przeze mnie firmy z osobą, która zdecydowanie mi to odradzała, tłumacząc, że to jest – mówiąc w skrócie –  bez sensu. Pamiętam, że tak mnie to wkurzyło i jednocześnie zmobilizowało, że zaraz na drugi dzień złożyłam wszystkie potrzebne dokumenty do Urzędu Miasta.
PDM: Wygląda na to, że jesteś kobietą, która lubi brać sprawy w swoje ręce? 🙂
K.M.Z: Zdecydowanie tak właśnie jest. To wynika z mojego poczucia odpowiedzialności za swoje życie. Uważam, że mam na nie ogromny wpływ i to ja jestem kreatorem swojego świata. Człowiek wiele ograniczeń ma w głowie, w myśleniu, że czegoś nie da rady się zrobić, załatwić. Ja już wielokrotnie przekonałam i siebie, i innych, że wystarczy podjąć działanie i być zmotywowanym, żeby się udało. Tylko tyle i aż tyle. Duże znaczenie ma tutaj świadomość siebie, poczucie swojej wartości i zdrowa pewność siebie – bez tych filarów nie da się iść przez życie. Od tego właśnie zaczynam naukę na moim kursie Aktorski Coaching. Generalnie staram się przeżyć swoje życie po swojemu, w zgodzie ze sobą, realizując swoje cele, marzenia, tak, żeby na starość nie żałować, że czegoś nie zrobiłam.
PDM: Czy rodzicielstwo inspiruje Cię do podejmowania działań? Jest dla Ciebie rodzajem siły napędowej?
K.M.Z: Macierzyństwo jest dla mnie ogromną siłą napędową! Niejednokrotnie doświadczyłam w sobie, odkąd zostałam mamą, takich pokładów siły i mocy, również na polu zawodowym, o które nie podejrzewałam siebie nigdy wcześniej. Macierzyństwo również zainspirowało mnie do stworzenia monodramu. Od dawna miałam ochotę na przygotowanie czegoś własnego na scenę, w czym mogłabym zaistnieć solo przed widownią. Przez długi czas szukałam odpowiedniego tematu, tekstu, ale nic mnie na tyle mocno nie zainspirowało, żebym miała to przenosić na scenę. Aż do momentu, gdy zaczęłam być mamą. To jest temat na spektakl! Początkowo sama chciałam napisać tekst, ale w internecie natrafiłam na bloga osobistego Żanety Odolczyk – nieprzykladna.pl, gdzie w sposób zabawny, ale i prawdziwy – bez lukru – pisze o swoich własnych doświadczeniach jako mama. Zaczęłam czytać i się w jej tekstach zakochałam. Nawiązałyśmy z Żanetą współpracę i tak wspólnie napisałyśmy scenariusz na podstawie jej tekstów, który następnie ja przeniosłam na scenę, jednocześnie reżyserując i grając. Tak powstał: „One Woman Show NIEPRZYKŁADNA”. Rzecz o nieprzykładnym, bo prawdziwym, normalnym macierzyństwie i jego różnych obliczach. Na wesoło, ale i refleksyjnie. Ku pokrzepieniu młodych mam. Jak to powiedział jeden z widzów po obejrzeniu: „Ten spektakl powinien być na NFZ, tak jak położna środowiskowa po porodzie”. 🙂
PDM: Dystans do samych siebie, umiejętność „odpuszczania” pewnych spraw – my, matki chyba często mamy z tym problem? Powinnyśmy pozwolić sobie, właśnie, na co? Na normalność? Czasami pewnych rzeczy po prostu nie jesteśmy w stanie zrobić idealnie.
K.M.Z: Powiedziałabym więcej: my kobiety czujemy generalnie opór przed „odpuszczaniem” i łapaniem dystansu. Mężczyznom przychodzi to o wiele łatwiej. Może dlatego właśnie tak mało jest kobiet na scenie kabaretowej 😉 Zdecydowanie powinnyśmy pozwolić sobie na normalność. Moim zdaniem pewnych rzeczy nigdy nie da się zrobić idealnie. Zawsze można by lepiej, inaczej, tylko po co? Zresztą to, co dla jednej osoby jest idealne, może być beznadziejne dla drugiej. Matkom szczególnie jest ciężko, bo są bombardowane tą idealnością związaną z macierzyństwem z każdej strony. Mam wrażenie, że kobiety wciąż mało rozmawiają o prawdziwym, codziennym obrazie macierzyństwa. To wciąż jest temat tabu. Mama ma być uśmiechnięta i szczęśliwa, że maluszek jest zdrowy i zadbany. Nieważne, że brała prysznic dwa dni temu, nóg nie goliła od miesiąca, a ostatni ciepły posiłek jadła… sama już nie pamięta kiedy. A w dodatku jeszcze ten cały przekaz medialny. Jak byłam w ciąży, prenumerowałam pewne popularne czasopismo dla kobiet w ciąży i młodych mam. Zawsze czekałam z niecierpliwością na kolejny numer i czytałam od deski do deski. Było tam mnóstwo uśmiechniętych mam w pięknych ubraniach, fryzurach, makijażach. Zrelaksowane i uśmiechnięte prezentowały swoje ciężarne brzuszki, albo zajmowały się swoim słodko uśmiechniętym maluszkiem.
Jak urodziłam swoją córkę i sama przekonałam się w ciągu kilku pierwszych miesięcy jej życia jak to jest, jak naprawdę wygląda życie z maluszkiem pod jednym dachem… cała prenumerata tego czasopisma z hukiem wylądowała w śmietniku. Byłam wkurzona i czułam się oszukana. Oczywiście, że od dawna wiedziałam, że dzieci płaczą, że mają kolki, że trzeba wstawać na karmienie co trzy godziny, że dzieci chorują itd. Ale ten przekaz z czasopism, z programów telewizyjnych, programów edukacyjnych o macierzyństwie kierowany do przyszłych i młodych mam jest – według mnie – bardzo odrealniony i z prawdziwym życiem nie ma wiele wspólnego. Dlatego właśnie zrobiłam swój solowy projekt sceniczny „One Woman Show NIEPRZYKŁADNA”. Motorem do jego powstania było właśnie to wkurzenie, bunt, chęć złamania tabu i pokazania prawdziwego i właśnie NORMALNEGO obrazu z życia codziennego młodej mamy.
Drogie mamy, drogie kobiety, bądźmy nieprzykładne, czyli normalne.
PDM: Co poradziłabyś mamom, które stoją przed wyborem swojej drogi zawodowej, rozważając założenie własnego biznesu?
K.M.Z: Żeby zakładały firmy na działalność, która sprawia im frajdę, która jest ich pasją, dla której są w stanie się poświęcić na tyle, na ile oczywiście pozwala macierzyństwo. I żeby się nie bały, że to trudne, skomplikowane. Ja prowadzę firmę od ponad 4 lat i do stycznia tego roku absolutnie wszystko robiłam samodzielnie łącznie z pełną księgowością. Dopiero od niedawna mam księgową. Strach ma wielkie oczy. Trzeba zacząć działać, krok po kroku, sukcesywnie. A w razie potrzeby poprosić o pomoc kogoś życzliwego i bardziej doświadczonego w tej materii. I jeszcze jedno, żeby nie słuchały malkontentów, a tacy łatwo mogą się znaleźć. Najlepiej iść za głosem intuicji, serca, swoich pragnień. To łatwe i trudne jednocześnie, ale niewątpliwie warte zachodu.
P.S. Dla wszystkich kobiet myślących o otworzeniu swojego biznesu polecam film pt.: “Joy” ze świetną kreacją aktorską  Jennifer Lawrence.
PDM: Kasiu, dziękuję Ci za tę rozmowę w imieniu swoim i fundacji Prawo dla Mam 🙂
K.M.Z: Serdecznie dziękuję za możliwość wypowiedzi 🙂
 
Rozmawiała Anna Hudek.
Katarzyna Maria Zawadzka – aktorka, trenerka aktorstwa i rozwoju osobistego oraz pedagog. Od 4 i pół roku prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. Od 3 lat jest samodzielną mamą 4 letniej Marysi. Ukończyła studia pedagogiczne na Uniwersytecie Pedagogicznym im. Komisji Edukacji Narodowej oraz studium aktorskie “Lart Studio” w Krakowie. Aktorstwem zajmuje się od 20 lat. Swoje pierwsze kroki na scenie stawiała w Teatrze Klasyki Rosyjskiej w Warszawie. W latach 2008- 2016 współpracowała z Teatrem KTO w Krakowie. Obecnie jest freelancerką w tej dziedzinie z własnym One Woman Show NIEPRZYKŁADNA. Jest to monodram traktujący o nieprzykładnym – czyli NORMALNYM – macierzyństwie, przygotowany z myślą o rodzicach, o mamach w szczególności, starających się czerpać radość z macierzyństwa. Trenerką aktorstwa została prawie 10 lat temu. To, co wyróżnia jej pracę jako trenerki aktorstwa to bardzo skuteczne i przynoszące świetne rezultaty wykorzystywanie narzędzi aktorskich do trenowania określonych umiejętności podwyższających jakość funkcjonowania i efektywność w danych obszarach działalności. A także w 100% nauczanie poprzez praktyczne działanie angażujące: ciało, głos, umysł oraz emocje, jako najkrótsza i najefektywniejsza droga do zdobycia/wzmocnienia/ugruntowania określonych umiejętności oraz do zmiany schematów postrzegania/reagowania/działania w konkretnych sytuacjach. Jej praca to jednocześnie jej hobby. Relaksuje się i dba o swoje dobre samopoczucie i zdrowie, praktykując słowiańską gimnastykę dla kobiet. Znajdziecie ją na stronie: www.katarzynamariazawadzka.pl
Zajrzyj koniecznie do nas na nasz fanpage na Facebook’u.
Zobacz także jak pracujemy na Instagramie.
Zapisz się na newsletter, żeby być na bieżąco i otrzymywać specjalne oferty dla subskrybentów!

]]>

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *