Przedsiębiorcze mamy - Paulina Szmolke

By in
811
Przedsiębiorcze mamy - Paulina Szmolke

Paulina Szmolke – radczyni prawna, doradczyni podatkowa oraz doradczyni restrukturyzacyjna. Współzałożycielka i partner zarządzający V4 Legal i V4 Account. Mama pięciorga dzieci. Opowiedziała nam o tym, jak udaje jej się pogodzić wszystkie życiowe role, jak organizuje swój dzień, czy i kiedy znajduje czas dla siebie oraz z czego w życiu jest najbardziej dumna.

W jaki sposób łączysz życie zawodowe z macierzyństwem?

Dobre pytanie 🙂 Kiedy ma się piątkę dzieci i prowadzi się dwie firmy konsultingowe, w dodatku działające w skali międzynarodowej, rzeczywiście jest to wyzwanie.  Przede wszystkim jest to kwestia dobrej organizacji a także skoncentrowania się w życiu na tym, co ważne. Moja najbliższa rodzina składa się z dwóch uczniów szkoły podstawowej, jednego przedszkolaka, dwuletniej córeczki a także zupełnego maluszka, który właśnie kończy 5 miesięcy. Każdy dzień jest po brzegi wypełniony różnego rodzaju obowiązkami, zarówno zawodowymi jak i prywatnymi. Przy piątce dzieci nie ma dnia, żeby któreś nie miało wizyty u ortodonty, szczepienia albo nie chciało akurat kupić prezentu na przyjęcie urodzinowe kolegi. Podobnie w pracy, przy pewnej skali biznesu nie ma dnia, żeby akurat przynajmniej jeden klient nie miał ważnej rozprawy, nie chciał się pilnie spotkać albo nie działo się coś wymagającego mojej natychmiastowej interwencji. Wszystkie spotkania i obowiązki natychmiast muszą się znaleźć w moim kalendarzu. Bardzo poważnie traktuję zasadę „co masz zrobić jutro, zrób dziś”. Myślę, że ratuje mnie ona przed utonięciem w morzu obowiązków. Staram się załatwiać wszystkie sprawy natychmiast, w szczególności sprawy mniejszej wagi staram się po prostu  jak najszybciej „wypchnąć”. Decyzje biznesowe i prywatne podejmuję możliwie szybko, żeby jak najsprawniej przejść do następnej decyzji, nie zaśmiecając sobie głowy zaszłościami. Można powiedzieć, że czyszczę w ten sposób pole przed sobą i  robię miejsce na kolejne tematy.

Jak wygląda Twój dzień?

Zwykły dzień wygląda tak, że wstaję rano zaraz po szóstej, szykuje się do pracy i jednocześnie  zaczynam szykować dzieci młodsze dzieci do żłobka i przedszkola. Pomaga mi w tym niania. Starszym dzieciom robimy śniadanie, pomagamy maluchom w ubieraniu się, myciu zębów. Oczywiście staram się, żeby ubrania dla młodszych dzieci, plecaki do szkoły czy rzeczy, które akurat maluchy mają wziąć ze sobą do placówek były przyszykowane dzień wcześniej. To pomaga w organizacji niezmiennie intensywnego poranka. Pakuję maluchy do auta i ruszamy do pracy. Jeśli starsze dzieci zaczynają lekcje o 8, podwożę ich do szkoły po drodze. Jeśli zaczynają lekcje później, same idą do szkoły, mają na szczęście blisko. Z malutką Ninką zostaje w domu niania.

Odprowadzam Marti do żłobka, następnie biegniemy z Mirusiem do przedszkola. Przed dziewiątą jestem w pracy. Śmieję się, że niektórzy przychodzą do pracy jeszcze trochę zaspani a ja wchodząc do swojego gabinetu mam już za sobą parę intensywnych godzin. No i zaczyna się kolejny ciekawy dzień. Z reguły czas wypełniają mi narady, spotkania, wideokonferencje i rozmowy telefoniczne. Większość czasu pracuję z ludźmi, co bardzo lubię, choć niemała część mojej pracy polega też na opracowywaniu lub częściej konsultowaniu dokumentów. Na pewno zawsze bardzo dużo się dzieje, ja kursuję pomiędzy swoim gabinetem a salką konferencyjną albo biegnę na jakieś spotkanie. O 16:30 odbieram maluchy i wracam do domu. Wtedy zaczyna się część dnia poświęcona dzieciakom. W roku szkolnym starsze dzieci i mój przedszkolak Miruś uczestniczą w zajęciach dodatkowych, trzeba ich porozwozić, poodbierać. Spędzamy popołudnia i wieczory razem. Czasem idziemy na spacer po parku, czasem po prostu bawimy się w naszym ogrodzie. Niekiedy wieczorem oglądamy ze straszymy dziećmi jakiś film. Kiedy wszyscy pójdą już spać bardzo często odpisuję jeszcze na maile, staram się zaplanować kolejny dzień zarówno jeśli chodzi o obowiązki zawodowe jak i w kwestiach prywatnych.

To jest oczywiście zwyczajny dzień. Ale w prawie każdym tygodniu zdarzają się dni mniej zwyczajne. Teraz na przykład na dwa dni musiałam wyjechać służbowo do Warszawy na spotkania z klientami oraz zamknięcie dużej transakcji, czyli całodzienną ostatnią rundę negocjacji dużego kontraktu. W kolejnym tygodniu czeka mnie „wycieczka” do Bratysławy do klienta w celu omówienia strategii procesowej.

Czy korzystasz z jakiegoś wsparcia, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym?

Tak, oczywiście. Największym jest wsparciem jest moja niania, której funkcja w zasadzie bardziej powinna się nazywać „home manager”. Zajmuje się dzieciakami oraz domem. Wspiera mnie na wszystkich polach życia rodzinnego. Wspaniała osoba, podobnie jak ja świetnie zorganizowana i pewnie dlatego bardzo dobrze się dogadujemy. Od czasu do czasu mogę też liczyć na pomoc rodziny, ojca, czasem moich braci. Niestety nikt z nich nie mieszka w Krakowie więc siłą rzeczy pomoc ta jest zdecydowanie okazjonalna.

Z czego, w życiu zawodowym, jesteś najbardziej dumna?

Jestem dumna z tego, że na trudnym i wymagającym rynku usług prawnych udało się nam zaistnieć z sukcesem i zdobyć zaufanie klientów. Jednocześnie nasze biura w Krakowie, Warszawie i na Podkarpaciu są miejscami przyjaznymi dla pracowników, do których przychodzi się z uśmiechem. Nasze spółki zatrudniają łącznie ok 130 osób w czterech krajach, w Polsce, Czechach, na Słowacji i na Węgrzech. Ja odpowiadam za polską część naszego biznesu ale również w Polsce klientów mamy w dużej mierze międzynarodowych. Oczywiście wielu prawników polskich chętnie  obsłuży klienta ze Słowacji czy Czech ale w języku angielskim. My tymczasem zapewniamy obsługę prawną czy podatkową w narodowym języku klienta, co zapewnia mu dużo większy komfort we współpracy z nami.

A w życiu prywatnym?

Z całą pewnością dużym osiągnięciem jest to, że udało się pogodzić marzenia i plany zawodowe z posiadaniem wielkiej rodziny. Dla mnie zawsze było tak zwaną „oczywistą oczywistością” to, że muszę pracować, realizować się zawodowo. Pogodzenie tego z posiadaniem pięciorga dzieci to poważne wyzwanie logistyczne 🙂 To jak budowanie misternej układanki, w której każdy element jest ważny a każda minuta musi być świadomie zagospodarowana, żeby cały system miał szansę działać.  

Jakimi wartościami w życiu kierujesz się przede wszystkim?

Głęboko wierzę w to, że przede wszystkim trzeba być po prostu fair wobec innych. Uczciwość, wiarygodność, szacunek do innych ludzi oraz ich pracy to wartości, którymi sama się kieruję i które staram się przekazać dzieciom.

Czy masz jakieś hobby?

Moja odpowiedź może być niepopularna ale wydaje mi się, że moimi prawdziwymi hobby, czyli aktywnościami, na które z przyjemnością poświęcam swój czas i które są powodem do największej satysfakcji, są moje dzieciaki i spędzanie z nimi czasu oraz moja praca. Oczywiście jest wiele innych rzeczy, które lubię robić i które mnie cieszą. Książki, podróże, moda i wiele, wiele innych. Jednak dzieci i praca są na zdecydowanej „top liście”. Odpowiadając na to pytanie, właśnie zrozumiałam, jak bardzo szczęśliwym jestem człowiekiem. Moje życie de facto jest moją pasją 🙂

Uprawiasz jakiś sport?

Jest to trudne w sytuacji, gdyż ostatnio zawsze niedługo po wznowieniu treningów okazywało się, że jestem w ciąży. Moje trzy ostatnie ciąże były rozwiązane przez cesarskie cięcie więc wznowienie treningów po porodzie musiało nastąpić ze sporym opóźnieniem. W te wakacji planuję wrócić do gry w golfa. Po wakacjach mam nadzieję znaleźć czas na ćwiczenia na siłowni i powrót do gry w tenisa. Starsze dzieci trenują tenisa i stale mnie do tego motywują.

Jak dbasz o swój well-being? Czy znajdujesz czas dla siebie, dla swoich pasji?

Tak, dbam o to, by oderwać się regularnie od obowiązków zawodowych i rodzinnych, mimo że, jak wspominałam, obowiązki te są jednocześnie źródłem satysfakcji i spełnienia. Relaksują mnie spotkania z przyjaciółmi, nie odmawiam sobie też prawa do regularnych wizyt u kosmetyczki. Przede wszystkim jednak staramy się z moim partnerem znaleźć jak najczęściej chwilę na wieczorne wyjścia tylko we dwoje. Dużo się mówi o tym, że takie randki w wieloletnich związkach to coś z czego absolutnie nie można rezygnować. Zdecydowanie się z tym zgadzam.

Czy znajdujesz czas na rozwój osobisty i zawodowy?

Oczywiście, że tak. Chyba jestem uzależniona od tego uczucia, które towarzyszy nabywaniu nowych umiejętności. Uwielbiam podejmować nowe wyzwania zawodowe. Czasami mam wrażenie, że wciąż  „przyciągam” do siebie nowe tematy, mimo że permanentnie cierpię z powodu braku czasu. Cieszy mnie, kiedy mogę nauczyć się czegoś nowego, wypróbować nowe niestandardowe rozwiązanie. Macierzyństwo, zwłaszcza w takiej multi-wersji jak moja, oczywiście tego nie ułatwia. Ale się da. Będąc w ciąży zdałam niełatwe egzaminy – egzamin radcowski, egzamin na doradcę podatkowego oraz egzamin na doradcę restrukturyzacyjnego.  Satysfakcja z każdego sukcesu była więc dosłownie podwójna 🙂

54321
(4 votes. Average 2.75 of 5)
Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *