PRACA ZDALNA W CZASIE PANDEMII

By in , ,
645
PRACA ZDALNA W CZASIE PANDEMII

Zarządzaj sobą, rodziną i czasem zawodowym … w domu

Rok 2020 zaskoczył wszystkich… Świat stanął na głowie, można powiedzieć, że zamarł. Zmieniło się wszystko, począwszy od robienia zakupów, przez korzystanie z rozrywek – np. siłowni z kina, z teatru; niemożliwe stało się wiele spraw. Nagle dzieci przestały chodzić do szkół, przedszkoli i do żłobków. Pojawił się problem z opieką i z nauką dzieci w domu. Pandemia koronawirusa zatrzymała prawie nas wszystkich w domach. Stan pandemii trwa, zmienił nasze życie zawodowe, codzienne, pozbawił ludzi możliwości normalnego funkcjonowania. Trwa już dłuższy czas i niestety nikt nie jest w stanie określić ile będzie trwał i rządził naszym życiem.

Wiele spraw przestało mieć znaczenie, wokół nas zapanowała nigdy nam nie znana pandemia. Przez nią inaczej spojrzeliśmy na świat. Co wydawało się do tej pory niemożliwe – zmienił się też rynek pracy. Do tej pory pracowałyśmy w biurach, w kancelariach, w sklepach, w galeriach i w wielu innych miejscach – gdzieś z dala od domu.

Co rano narzekałyśmy na dojazd, na czas który traciłyśmy w korkach. Strata czasu to był też problem z parkowaniem, czas zajmował nam zakup porannej kawy i rogalika … no dobra – fit sałatki. Potem bieg do miejsca pracy, w szpilkach, w garsonce, czyli obowiązującym dress code w naszym miejsc pracy. Co rano czas na makijaż, fryzurę, i inne babskie rytuały. W tym czasie zna to każda z nas, akcja – odstawiamy dzieci do żłobków, przedszkoli czy szkół.

Czas, czas, pośpiech, czas….

Która z nas nie raz, czy nie dwa pod nosem zaklęła i marzyła, żeby to się zmieniło. Żeby każdy ranek to był czas na kawę bez pośpiechu, na rozmowę z bliskimi, na fejsika i inne fajne sprawy. Która z nas co jakiś czas, pewnie w weekend nie fundowała sobie dnia bez makijażu, bez garsonki i perfekcyjnie ułożonej fryzury. Dres, ulubione kapcie, włosy w nieładzie tak zwanym artystycznym. I zero pośpiechu, pełen luz, czas na wszystko. To były kiedyś nasze marzenia. 

Boję się powiedzieć, że pandemia spełniła te nasze marzenia. Nie, ona nam jedynie odebrała na jakiś czas normalność, zmieniła nasze zwyczaje. Wymusiła na nas nowy styl życia i nowy styl pracy. Nagle okazało się, że możemy w tym naszym ulubionym dresie wykonywać pracę zdalną w domu. Marzenie, bez korków, bez porannego pośpiechu i biegu do firmy, uciekającego tramwaju, ścisku w autobusie… Bez ośmiu godzin w dusznym pokoju lub extra klimatyzowanym gabinecie, bez bezpośredniego nadzoru szefa, bez wielu czasami nas denerwujących spraw, sytuacji i ludzi. Można powiedzieć – pięknie, rewelacyjnie.

Siadam przed komputerem, kubek kawy i ciasteczko zbożowe całkiem fit i zaczynam pracę. Jest cudnie, cisza, spokój, w tle muzyka. Tak, jest cudnie. Mąż, partner poszedł czy też pojechał pracować do firmy, jakoś może, da się. A my mamy zostałyśmy w domu. Pełnia szczęścia. Osiem godzin szybko minie, wykonam zdalnie zadania, odpowiem na maile, parę telefonów i milion spraw zawodowych – dla każdej z nas innych.

Byłoby cudnie. Ale, no właśnie, jest ale i to całkiem duże. Zamknięte szkoły i przedszkola to rzeczywistość, z którą mierzą się obecnie wszyscy pracujący rodzice, głównie pracujące mamy. I choć praca z domu dla wielu z nas jest przyjemna i z chęcią zwiększyłybyśmy jej wymiar w swoim życiu zawodowym, to w obecnej sytuacji stanowi ona pewne wyzwanie. To wyzwanie – to nasze dzieci, którym też zmienił się świat.

Praca w domu, gdy są w nim dzieci, nigdy nie była i nie będzie prosta.

Wymaga bowiem bardzo dużo samozaparcia i dyscypliny wszystkich domowników, zwłaszcza gdy taka sytuacja trwa dłużej niż zazwyczaj, czyli nie dwa czy trzy dni, ale jak dziś w maju wiemy – jest to już czas ponad dwa miesiące.

Z nami mami w domu zostały dzieci. Dzieci bez szkoły stacjonarnej, bez żłobka i przedszkola. Jest fajnie. Dzieci się cieszą, owszem cieszą się, ale krótko. Nagle po śniadaniu na luzie przy ulubionej bajce okazuje się, że nadze dziecko lub dzieci wymagają naszej uwagi. Proszą o pomoc w lekcjach. W jakich lekcjach? Acha, szkoła on line, lekcje przez Internet. I tu się pojawia problem (zakreśl według doświadczeń): z laptopem, z komputerem, z drukarką, z łączem, z szybkością Internetu, z wtyczką, z … wiele problemów. Bo kto do tej pory wiedział jak mają wyglądać lekcje on line. Nikt! Dzieci szkolne zafascynowane taką formą nauki. Tak! Ale krótko.

Inaczej się siedzi w klasie pełnej dzieci, gdzie pani nauczycielka czy pan nauczyciel tłumaczy materiał rysuje na tablicy, pisze i każe notować. Gdzie można spojrzeć do kolegi, podpatrzeć co napisała koleżanka. Teraz nagle jakiś kosmos jest. Niby fajnie, ale zdecydowanie inaczej. I kto pomoże? No – mama, mamusia, mamuśka. Przecież jest w domu. Siedzi w pokoju obok, jak zawsze chętna do pomocy. Uśmiechnięta, nie zmęczona, cała oddana swoim pociechom. Dzieci szczęśliwe, mama w domu, one w domu. Będzie zabawa, będzie fajnie. Tak, a gdzie praca mamy w formie zdalnej. Gdzie lekcje Stasia, Jasia, Ani .. zadania idą przez maile, pani z wf karze ćwiczyć. Z plastyki jest też zadanie, jakaś praca plastyczna, znowu te matematyczne potwory też są do zrobienia. Wierszyk z polskiego. A maluch z przedszkola też potrzebuje uwagi mamy. I miałoby być fajnie, bez stresu. Miało być dużo czasu. Miała być cisza, przecież mam do zrobienia nowy projekt, szef zaraz będzie dzwonił. Szefowa pisze maile, zaraz trzeba wysłać zestawienie, spojrzeć do bilansu i odpowiedzieć klientowi … 

Przejście na pracę zdalną z powodu epidemii koronawirusa może być dla wielu mam dużym szokiem.

Choć jak wspomniano wyżej, kiedyś mogło być marzeniem… Nic dziwnego – wyjście do biura zmusza nas m.in. do wstania o określonej godzinie, umycia się, ubrania, pokonania trasy w korkach czy bez korków, komunikacji i interakcji z innymi osobami. Czyli zorganizowania się, bardziej lub mniej, wokół tych ośmiu godzin spędzanych w biurze. W domu jest zdecydowanie inaczej, inna i nowa rzeczywistość pracy.

Pytanie – czy w nowej rzeczywistości, w dzień drugi, trzeci czy czwarty – mamy zatęskniłyście do porannego pośpiechu, garsonki i korków. Dla każdej z nas nowością stały się dni w domu, z dziećmi szkolnymi, przedszkolnymi i tymi najmniejszymi. Jak połączyć pracę, inną niż do tej pory. W inny sposób, w innych warunkach. Jak to ogarnąć? 

Praca zdalna, z domowego komputera, ze służbowego laptopa, to wciąż praca. Tylko jak wytłumaczyć to małemu dziecku, które widząc mamę w domu, chce, żeby mamusia spędzała z nim cały swój czas? Nie rozumie, że mama jest w pracy! Z drugiej strony, nie można przecież zamknąć się w pokoju i zostawić malucha samego, bez żadnej opieki czy ze starszym rodzeństwem.

Niestety, nawet i te starsze dzieci nie zawsze potrafią zająć się sobą, nie radzą sobie z nowymi zadaniami on line wynikającymi z „szkoły w domu’…  i właśnie nawet to starsze dziecko nie potrafi nie odrywać mamy od pracy przez długie 8 godzin czy nawet mniej lub niestety więcej czasu. Do tego jak wiemy drogie mamy – ktoś musi zrobić obiad, wstawić pranie, wynieść śmieci czy wyjść z psem… był czas w okresie pandemii, że dzieci poniżej 13 lat nie mogły wyjść poza miejsce zamieszkania. Także jak do tej pory Piotruś czy Iwonka nie mogły wyręczyć nas i iść z psem na spacer. Pogodzenie tego wszystkiego to niełatwe zadanie. I tu rady, porady, złote myśli…

Najpierw jedna rada – nie możecie mamusie z tym zostać same.

Kochacie swoje dzieci. Są waszymi skarbami, całym światem. Ale jest praca, jest dom, jest gotowanie, pranie …. Mąż, partner, tata dzieciaków  – gdzie jest. W pracy? Tak, być może, ale my też jesteśmy w pracy, też pracujemy. Nie bądźmy takie Zosie Samosie, idealne, perfekcyjne, dobre we wszystkim, i nie zastąpione. O nie! Jesteśmy idealne, wspaniałe, ale to nie wstyd prosić o pomoc. Czas trudny, czas przerażający dla wszystkich. Inny. 

Autentyczne historie:

Starszemu synowi jeszcze jestem w stanie wytłumaczyć, że mama teraz pracuje i on ma być cicho, ale niestety u nas to działa w drugą stronę – syn gada jak najęty, żeby zwrócić na siebie uwagę. Córeczka też wymaga atencji, ale ma dopiero rok, więc nawet nie rozumie, o co w tym wszystkim chodzi.

Od dwóch dni pracuję w domu razem z mężem i dorosłym synem. Niestety, mój mąż pracuje nocą, a ja w ciągu dnia. Potrzebuję ciszy i skupienia, co w domu pełnym ludzi (oprócz pracującego syna mamy jeszcze dwójkę młodszych dzieci) jest trudne. Mąż siedząc cały dzień w domu słucha radia, ogląda telewizję, rozmawia przez telefon – podobnie dzieci, które coraz chętniej wychodzą ze swoich pokoi. Rozumiem to, bo co można robić po tygodniu siedzenia w domu. Ale to wszystko sprawia, że atmosfera nie sprzyja pracy.

A jaka jest Twoja historia? Napisz koniecznie w komentarzu poniżej. 

Autorka: Katarzyna Znańska-Kozłowska
Najważniejsza rola w życiu – wychowanie już 19 syna na wspaniałego, rozsądnego, mądrego człowieka. Wiele lat łączenie pracy w korporacji, następnie pasji i wychowania dziecka, bycia matką, żoną i opiekunką domowego ogniska. Poza tym pasjonatka Zarządzania Zasobami Ludzkimi z naciskiem na rekrutację i selekcję oraz zagadnienia kobiet na rynku pracy, i zagadnień z zakresu zarządzania, 35 publikacji naukowych, wykładowca akademicki „z sercem” od wielu lat, rekruter, na co dzień dyrektor w fajnej firmie. Od niedawna doradca zawodowy. W wolnym czasie pisze swoje opowiadania i powieści obyczajowe, uwielbia czytać, gotować.

Kto podejmuje decyzję o pracy zdalnej pracownika? Na jakich zasadach? Jakie wynagrodzenie za nią przysługuje? Na czym polega taka praca? 

Odpowiedzi dot. legalnej strony pracy zdalnej znajdziesz w naszym e-booku o pracy zdalnej

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *