Dziecko, Lifestyle, Praca

Moc kobiet – o sile ducha, młodości i świadomym macierzyństwie

Na mojej drodze prawnika, blogera i mamy poznaję codziennie bardzo wiele osób. Rozmowy z nimi to spora część mojego życia. Zwykle to ja doradzam im, szkolę i pomagam, ale czasami to ja pytam. Oto, co wychodzi z naszej kobiecej współpracy – duża dawka pozytywnej energii i motywacji!

Zapraszam do lektury kolejnego z cyklu artykułów przeprowadzonych w formie wywiadu pisemnego na temat młodości, świadomych wyborów i macierzyństwa. Przed wami Sylwia Chrabałowska.

Sylwia: Mam cztery dekady życia na karku, trzy córki i tego samego mężczyznę przy boku od lat. Nasze dzieci są na różnych etapach rozwoju.

Pracuję zawodowo, bo bez aktywności na polach pozadomowych nie wyobrażam sobie życia. Obecnie jestem wydawcą książek, prowadziłam również czasopisma i serwisy internetowe. Prowadzę także społeczność przedsiębiorczych Moc Kobiet, gdzie dostarczam wartościowych treści, motywuję i promuję działania kobiet, łączę biznesy i prowadzę warsztaty.

Czy uważasz, że młoda mama to niedojrzała mama, a starsza wiekiem to emocjonalnie gotowa?

Sylwia: Chciałam mieć dzieci bardzo wcześnie i była to świadoma decyzja. „Wcześnie” znaczyło dla mnie „w czasie studiów”, by już bezpośrednio po dyplomie móc podjąć pracę zawodową, a nie dopiero zastanawiać się, czy to czas na pracę czy na dziecko.

Drugim argumentem był fakt, że sama byłam późnym dzieckiem moich rodziców i bardzo chciałam być dla odmiany młodą mamą dla moich dzieci. Pamiętam, że nie mogłam się nadziwić, gdy moje koleżanki z liceum miały rodziców czterdziestokilkuletnich, a ja miałam starszych, odstających od tej średniej o 15-20 lat.

Jednakże pragnęłam dużej rodziny i nie wyobrażałam sobie, by zrealizować ten plan niemal w ciągu paru lat. Dlatego najmłodsze dziecko niemal cofnęło nas o dekadę, przenosząc dom na pewien czas ponownie w świat mleka i śpioszków. Co na szczęście mamy już za sobą. 🙂

Czy miałaś dobry odbiór społeczny w chwili narodzin dzieci (reakcja rodziny, znajomych itp.)?

Sylwia: Część osób myślała, że moja pierwsza ciąża była nieplanowana. Ludziom tym nie mieściło się w głowie, że każde dziecko było chciane, że było przez nas upragnione. Z drugiej strony ci, którzy znają mnie bardzo dobrze, w ogóle nie byli zdziwieni i nawet teraz, gdy już jestem dojrzałą kobietą z trójką dzieci, potrafią mnie całkiem serio zapytać, czy jeszcze planuję kolejne.

Jak łączyłaś studia z macierzyństwem?

Sylwia: Podczas pierwszej ciąży uczyłam się do obrony dyplomu, często siedząc na podłodze w otoczeniu książek do późnych godzin wieczornych. Gdy byłam w drugiej ciąży, pisałam pracę dyplomową na studiach podyplomowych. W trzeciej ciąży powróciłam do swoich pasji i zaczęłam doskonalić swoje zakurzone techniki malarskie oraz ikonograficzne. Wyciągnęłam z szafy maszynę do szycia. Później założyłam biznes fashion – było to doradztwo stylu połączone ze sklepem. Prowadziłam też wypożyczalnię dziecięcych strojów karnawałowych dla mniej zamożnych osób z mojej okolicy. Nie potrafiłam zajmować się samym domem. Musiałam coś robić przed powrotem do biura! Następnie postanowiłam stworzyć społeczność Moc Kobiet i ta inicjatywa przetrwała do dziś.

Zatem każda ciąża była twórcza. Moje macierzyństwo nie było i nie jest przeszkodą do działania. Przeciwnie, jest jak katalizator zmian. Dzięki dzieciom pracuję szybciej, lepiej, jasno myślę, organizuję się jeszcze bardziej skutecznie, bo w tej samej liczbie jednostek czasu chcę zmieścić więcej rzeczy.

Jak sobie radzisz ze swoimi dziećmi, masz jakieś tajemne sposoby na ogarnięcie wszystkiego :)?

Sylwia: Uśmiech, żart, śpiew. Nawet jeśli czuję złość, staram się świadomie te emocje uspokoić i wzbudzić w sobie uśmiech. Zamiast krzyczeć, zaczynam śpiewać. Kiedy chcę coś powiedzieć złośliwego, próbuję zamienić nieprzyjemną sytuację w humorystyczne zdarzenie.

Wiele rzeczy robimy całą rodziną. Nawet sprzątamy razem. Organizuję różne domowe akcje. Na przykład na hasło „wypakowujemy zmywarkę” przychodzi do mnie, kto może i w dwie minuty jest po problemie. Chyba tego typu działania najskuteczniej mobilizują dzieci do współpracy. W działania na rzecz domu włącza się również najmłodsza córka. Dzięki współpracy ogarniamy domową przestrzeń, choć nie zawsze jest tak różowo, gdy dzieciom wejdzie za kołnierz leń.

Co do organizacji życia rodzinnego, w kuchni mamy duży kalendarz ścienny. Cały miesiąc jest podzielony na tabelkę z pięcioma częściami – każdy ma swoją. Dzięki temu widzę klasówki dzieci, wyjazdy i spotkania swoje oraz męża, wydarzenia rodzinne czy wizyty u lekarzy.

Czy łączysz pracę zawodową z macierzyństwem i jak się z tym czujesz?

Sylwia: O tym już nieco wspominałam. Kingo, domyślasz się zapewne, że w pracy czuję się jak ryba w wodzie. Nie wyobrażam sobie nie pracować zawodowo. Wróciłam do biura na etat, bowiem praca wydawcy zupełnie nie kłóci się z moimi prywatnymi projektami.

Zrobiłam nawet eksperyment podczas urlopu macierzyńskiego. Zaplanowałam, że będę się zajmować jedynie domem. Wytrzymałam dwa dni na gotowaniu, sprzątaniu i tzw. domowych obowiązkach. Drugiego dnia podskoczyłam na kanapie i powiedziałam sobie, że za chwilę piorun mnie strzeli, jeśli się nie wezmę za inną robotę.

Mogę sobie narzekać czasem, że mam dużo na głowie, czy że jestem zmęczona, ale nie jestem kobietą, która przy trójce dzieci zrezygnuje z siebie. Wiedziałam już, że przy moim temperamencie nie ma takiej opcji, muszę być czynna zawodowo i połączyć wszystkie te obowiązki dla mojego i dobra moich najbliższych :).

Na pytania odpowiadała i inspirowała:
Sylwia Chrabałowska – założycielka Mocy Kobiet
http://mockobiet.eu
Za co bardzo dziękuję!

A jak to u Was wygląda? Jesteś młodą mamą czy starszą wiekiem? W pełni świadomą czy przez przypadek? Jeśli chciałabyś się z nami podzielić swoją historią – pisz śmiało. Czekamy na Twoją opowieść.

 

Zapisz się na newsletter, żeby być na bieżąco i otrzymywać specjalne oferty dla subskrybentów!

 

37 komentarzy

  1. aniversum

    27 września 2016 at 13:09

    Bardzo podoba mi się ten wywiad, szczególnie pomysły na sprzątanie. Chyba wdrożę je swojej trójce.

    1. lalo.mama

      27 września 2016 at 13:16

      Na wszystko trzeba mieć pomysł 🙂 Również staram się obowiązki domowe zamieniać w zabawę za radą mojej rozmówczyni. Oby weszły w nawyk moim maluchom!

    2. Sylwia z Moc Kobiet

      27 września 2016 at 16:05

      Polecam 🙂 a potem jedno dziecko na kanwie jednych zabaw będzie zapewne wymyślało kolejne. U nas dziewczyny prześcigają się w wymyślaniu historii motywujących do szybkiego sprzątania 😉

      1. lalo.mama

        27 września 2016 at 17:59

        Wow. Rewelacyjnie! Słyszałam również o metodzie śpiewania piosenek do sprzątania i innych czynności domowych. Czy też ją stosujecie?

        1. Sylwia z Moc Kobiet

          29 września 2016 at 20:25

          Tak, dokładnie! Jak pisałam w wywiadzie – dużo śpiewam, rymuję, czasami nawet mówimy do siebie wierszem i jakoś milej mija czas przy obowiązkach domowych 😀

  2. Paulina Bulek

    27 września 2016 at 14:11

    Świetny wywiad! Plan na lodówce dla wszystkich domowników to bardzo dobry pomysł!

    1. Sylwia z Moc Kobiet

      27 września 2016 at 16:06

      Paulino – ja kupuję gotowy kalendarz rodzinny wydawnictwa św. Pawła – może gdzieś znajdziesz online? U mnie w okolicy ma je tylko jedna księgarnia.

  3. Teresa M. Ebis

    27 września 2016 at 14:29

    Super, że udało się Sylwii połączyć obowiązki matki z pracą zawodową 🙂
    To bardzo ważne w życiu każdej kobiety 🙂

    1. lalo.mama

      27 września 2016 at 14:49

      Dokładnie! To idealne rozwiązanie.

    2. Sylwia z Moc Kobiet

      27 września 2016 at 16:11

      Tereso – to nie jest łatwe. Są dni, gdy wieczorem zasypiam w ubraniu. Zdarza mi się to pod koniec tygodnia, gdy jestem dosłownie wykończona… Bywa, że położę spać najmłodsze i czekam, aż najstarsza dotrze do łóżka. Czasem zwyczajnie nie daję rady doczekać tej chwili… Bywa, że pranie wieszam o 2 w nocy. Jak to matka wielodzietna 😉 Ale fakt, że pracuję daje mi zupełnie inne samopoczucie, co też przekłada się na atmosferę w domu 😉

      1. lalo.mama

        27 września 2016 at 17:58

        Sylwio – jesteś dla mnie wzorem do naśladowania! Marzę o tym, żeby z jednej strony być aktywna zawodowo, a z drugiej podołać obowiązkom domowym i rodzinnym. Wierzę, że da się to zrobić, choć sama już się przekonałam, że kosztuje, to wiele wysiłku.

        1. Sylwia z Moc Kobiet

          29 września 2016 at 20:28

          Mąż mnie namawia, bym porzuciła Moc Kobiet, może zastanowiła się, by nie angażować się za bardzo w fundację Humanites, że za dużo wzięłam na siebie, ale nie jestem w stanie wyrzec się siebie. Prędzej zmniejszę wymiar etatu niż ograniczę swoją działalność prospołeczną :P. hahahaha
          Ale nie jest to łatwe, są dni, gdy odpuszczam i po pracy nie włączam już komputera. Życie weryfikuje – a nawet nie tyle życie, ile zwyczajnie organizm. Muszę być w pracy w formie, nie mogę siebie sama zajechać jak wielbłąda na pustyni 😉

  4. Ania W

    27 września 2016 at 14:43

    Bardzo fajny post, mi jednak ciągle wydaje się, że to jeszcze nie jest ten czas… musze uważać, żeby w końcu nie było już za późno 🙂

    1. lalo.mama

      27 września 2016 at 14:48

      Czas jest zawsze nieodpowiedni – takie jest moje doświadczenie 🙂 Zawsze jest tyle do zrobienia. Zwolnienie tempa życia dla dzieci, to jest na prawdę spory wysiłek dla współczesnych kobiet i doskonale to rozumiem. Ale warto się na to kiedyś zdecydować 🙂 Nigdy nie jest za późno!

    2. Sylwia z Moc Kobiet

      27 września 2016 at 16:16

      Nigdy nie jest za późno! A dzieci nie przestaną rosnąć. Tego czasu nikt nie wróci. Warto go nie przegapić… Nie każdy jest tak nienormalny jak ja. Każdy ma inną energię, każdy ma inne potrzeby. Ważne jest nie porównywanie się na zasadzie, kto pierwszy, ale >>okej, ona miała odwagę rzucić się na to przy trójce, bo tego “egoistycznie” potrzebowała. A ja mam odwagę “zasiedzieć się” jeszcze “egoistycznie” dwa lata w domu, bo takie są moje potrzeby. I ona, i ja jesteśmy odważnymi babkami.<>Bo i ona, i ja słuchamy swoich potrzeb, nie ignorujemy ich, jesteśmy szczęśliwe, podążając swoją drogą.<<
      Powodzenia! 🙂

      1. lalo.mama

        27 września 2016 at 17:55

        Również mnie się wydaje, że najważniejsze, to żyć w zgodzie z samym sobą!

  5. Ladyflower123

    27 września 2016 at 14:53

    Ja jeszcze pociech nie mam, ale rady tutaj zawarte jak i sam wywiad bardzo zachęcają do posiadania potomstwa 🙂

  6. Kasia

    27 września 2016 at 19:20

    Ja należę do tych starszych mam – moje dziecko urodziłam jak miałam 33 lata, i jeszcze nie zamknęłam tego tematu 😉 Dla mnie to było idealne rozwiązanie, ale po moich koleżankach widzę, że każda z nas ma swój rytm 🙂

    1. Sylwia z Moc Kobiet

      29 września 2016 at 20:38

      Widzę po sobie, że 35 to był ostatni dzwonek, bo już nie mam tyle siły, ile miałam wcześniej. Z drugiej strony wcześniej nie miałam tyle na głowie i dodatkowej dwójki dzieci, jak miałam teraz. Niebawem skończę 38 lat i cieszę się, że moje dziecko chodzi już bez pieluchy, samo się obsługuje w wielu przypadkach. Mam już troje, planowałam trzecie właśnie jeszcze przed 40 i już dziękuję, tym bardziej, że 4cc nie chciałabym mieć, nie przy moich parametrach. Chociaż gdybym nie miała wcześniej dzieci, to zapewne właśnie teraz byłby to dla mnie dzieciowy szczyt formy i marzeń. Wszystko jest kwestią rozłożenia akcentów. Poza tym na wiek o posiadaniu dzieci ma zapewne wpływ długość związku i wiek, w którym już się ten związek zawarło. Zatem porównania 23-33 są zupełnie nieadekwatne :D.
      Uściski Kasiu :*
      PS. Znowu na siebie trafiłyśmy 😉 hahaha

  7. Sylwia - Mięta w kapeluszu

    27 września 2016 at 19:35

    Nie jestem mamą ani bardzo młodą ani bardzo starą (mam 29 lat i dwóch chłopców: roczek i niecałe 3 lata), chociaż widzę, że większość moich znajomych rówieśników raczej nie myśli jeszcze o zakładaniu rodziny. Czasem w przypływie megafrustracji żałuję, że nie poczekałam paru lat. Trochę szkoda mi, że nie zdążyłam się jeszcze w życiu “wyszumieć”, zobaczyć świata, zbudować bezpiecznej pozycji zawodowej. Są jednak chwile, gdy patrzę na te moje Małpiszony i cieszę się, że jesteśmy razem. Myślę wtedy, że za nic nie zamieniłabym tego życia z nimi. A życie jeszcze przede mną:) Pozdrawiam i dziękuję za inspirujący wpis.

    1. Sylwia z Moc Kobiet

      29 września 2016 at 20:41

      Cześć – Mięto w Kapeluszu – czyli jesteś moją imienniczką 😉
      Nie żałuj, wiesz, za parę lat będziesz miała już samodzielnych chłopców, zaczniesz znów cieszyć się większą swobodą. Nie ma co żałować. Nigdy nie wiesz, czy później nie byłoby z czymś za późno. Zdecydowałaś się teraz, bo teraz czułaś, że to Twój czas.
      Ściskam ciepło :*
      S

  8. Kinga

    27 września 2016 at 19:55

    Naprawdę inspirujący i motywujący do działania wywiad. Połączenie rozwoju zawodowego z macierzyństwem to prawdziwa sztuka, dlatego też jestem pełna podziwu dla rozmówczyni. Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    1. Sylwia z Moc Kobiet

      29 września 2016 at 20:42

      Witaj Kingo, cieszę się, że miło się czytało i w czymś może udało mi się zainspirować 🙂
      Pozdrawiam serdecznie!

  9. Dominika

    28 września 2016 at 09:09

    Jak tylko zobaczyłam zdjęcie… pomyślałam… prawnik 🙂 A więc witam po fachu 🙂
    Co do macierzyństwa to mnie zupełnie nie ciągnie. Dlatego podziwiam decyzję, by urodzić na studiach. Z reguły podchodzi się do tego sceptycznie, a tu odmienne zdanie. Super sprawa.

    1. lalo.mama

      28 września 2016 at 09:26

      Ja urodziłam dopiero po odbyciu aplikacji. Moja rozmówczyni podjęła tę decyzję znacznie wcześniej. Również ją za to podziwiam:)

    2. Sylwia z Moc Kobiet

      29 września 2016 at 20:49

      Dominiko, wyłamię się z grona, bo nie jestem prawnikiem. Filologia dzienna to były tony książek do przeczytania. Myślę, że literatury mieliśmy nie do pozazdroszczenia. Łatwiej miałam o tyle, że na UW byłam zwolniona z łaciny, którą zaliczono mi po 4 latach nauki w LO. Udało mi się przejść przez studia dzięki planowaniu. Ja już na pierwszym roku, nie mając pojęcia o planowaniu projektów, właśnie tak organizowałam pracę i swój tok studiów, wyznaczając kamienie milowe. Moja ciąża była dokładnie “wstrzelona” w konkretny rok, w konkretny luźniejszy semestr, warunkowana tym, że większość zrobię wcześniej. Plan zrealizowałam ;). Z “brzuchem” zostały mi dwa egzaminy, z noworodkiem – jeden, więc dałam radę 😀

  10. Mis Catalina

    28 września 2016 at 09:28

    Świetny wywiad z super kobietą! Gratuluję Wam obydwu 🙂

    1. lalo.mama

      28 września 2016 at 09:37

      Dziękujemy!

  11. Bookendorfina Izabela Pycio

    29 września 2016 at 11:27

    Bardzo interesujący wywiad, ciekawe pomysły. Świetnie, że takie kobiety nas inspirują. 🙂

    1. Sylwia z Moc Kobiet

      29 września 2016 at 20:50

      Dziękujemy! 🙂

  12. Asia - Matka w kratkę

    11 października 2016 at 19:34

    Przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Szczególnie że jako matce trójki dzieci przemyślenia mam mających więcej dzieci są mi szczególnie bliskie:)

    1. Sylwia z Moc Kobiet

      21 października 2016 at 11:41

      Asiu, ciekawa jestem, jak jest u Ciebie. Przyznam, że ostatnio nie wyrabiam się z praniem 😉
      Wkładam do pralki na ostatni dzwonek…

      1. lalo.mama

        21 października 2016 at 16:36

        U mnie pranie, to jeszcze nie taki problem jak prasowanie 🙂 Z tym to zupełnie się nie wyrabiam, zwłaszcza, że przy dwójce małych dzieci boję się operować gorącym żelazkiem przy nich, a jak w końcu zasną, to i ja padam.

  13. Kinga

    19 kwietnia 2018 at 21:13

    Pochodzę z domu, gdzie była nas trójka 🙂 2+3 to optymalny układ 😉 Też chciałabym dobrnąć to tego stanu równowagi i nie stracić siebie. Świetny, energetyczny wywiad, dzięki za naładowanie akumulatorów.

    1. Prawo dla mam

      20 kwietnia 2018 at 16:57

      Dziękujemy za te słowa. 2+3 to zdecydowanie dobry układ 🙂 Sylwia inspiruje wiele kobiet i u nas na blogu, i w internecie w grupie Moc kobiet!

      1. Sylwia z MOC KOBIET

        22 kwietnia 2018 at 22:43

        Dziękuję :*

    2. Sylwia z MOC KOBIET

      22 kwietnia 2018 at 22:43

      Cześć Kingo, cieszę się, że udało się naładować akumulatory. 🙂
      Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki!
      SC

Leave a Reply