Matki i kobiety w ciąży kontra ZUS, czyli jak wygląda sytuacja zasiłków chorobowych w czasach pandemii.

By in , ,
621
Matki i kobiety w ciąży kontra ZUS, czyli jak wygląda sytuacja zasiłków chorobowych w czasach pandemii.

Czy pandemia koronawirusa jest tylko pretekstem do niewypłacania kobietom zasiłków chorobowych? Facebookowa grupa „Matki kontra ZUS” liczy już niemal 3,5tys. użytkowników, liczba stale rośnie. Kobiety szukają pomocy w obliczu masowych, nadzwyczaj uciążliwych kontroli, opóźnień w płatnościach, czy notorycznych decyzji o odmowie przyznania zasiłku chorobowego.

Powodem pandemia?

ZUS jeszcze przed pandemią zmagał się z opóźnieniami w płatnościach. Osoby, które nie otrzymały zaległych zasiłków zazwyczaj były w stanie je otrzymać po osobistej interwencji. Pandemia koronawirusa stała się dla ZUS-u dodatkowym ciężarem. Liczba wniosków o przyznanie zasiłków wzrosła o ponad 150%, a to tylko jedno z wielu świadczeń obsługiwanych przez ZUS. Rozwiązania przyjęte przez tarcze antykryzysowe również generują wobec ZUS-u dodatkowe obowiązki. Oczywistą konsekwencją aktualnej sytuacji jest również obsługa przedsiębiorców, wypłata dodatkowych zasiłków opiekuńczych, czy świadczeń postojowych.

System nie był wydajny już przed pandemią, natomiast panujące okoliczności dodatkowo go obciążyły, popychając na skraj wydajności.

Tarcze antykryzysowe podstawą obniżenia zasiłków

Nieterminowość w płatnościach ZUS-u miała miejsce jeszcze przed pandemią. Wraz z tarczami antykryzysowymi doszedł nowy problem– obniżenie wysokości świadczeń na podstawie art. 15g Tarczy Antykryzysowej. Kobiety w ciąży, często nieświadome, w związku z obniżonym czasem pracy zostają uprawnione do otrzymywania zasiłku w znacznie niższej wysokości. Młode mamy otrzymują zasiłki opiekuńcze w wysokości 60% najniższej krajowej. Wszystko za sprawą regulacji zawartych w tarczy antykryzysowej, dotyczących obniżonego wymiaru czasu pracy. Przepisy dotyczące zasiłków nie zostały dostosowane do tych regulacji, zatem kwota nam należna liczona jest w oparciu o „obcięte” godziny pracy.

Na wojnę z ZUS-em?

Kobiety się nie poddają. Niejednokrotnie opisywane są sytuacje matek od których państwo jakby się odwróciło, a ZUS o nich zapomniał. Zapomniał- dosłownie, ponieważ niejedna matka oczekuje wypłaty zasiłku sprzed kilku miesięcy. Bez odpowiedzi.

Kilkumiesięczne zaległości ZUS-u w płatnościach to nie jedyny problem. ZUS nie odpowiada na skargi, wnioski, dodzwonienie się do instytucji pochłania godziny. Kobiety rozkładają ręce- nie mogą uzyskać informacji, zamiast tego otrzymują kolejne odmowy przyznania zasiłku. ZUS kwestionuje podstawy zatrudnienia, czy okoliczności zajścia w ciążę osób, które były związane z firmą miesiącami. Ostatecznie kobiety, w obliczu braku zrozumienia i pomocy ze strony ZUS, decydują się przenosić sprawy przed sądy.

W postępowaniach prowadzonych przed ZUS-em sprzymierzeńcem nie jest również czas, który nigdy nie działa na korzyść zainteresowanych, natomiast zdaje się zawsze stać po tej drugiej stronie.

Interwencja RPO

Sytuacja związana z niewypłacaniem przez ZUS zasiłków była na tyle poważna, że latem 2020 roku w sprawie niesprawiedliwości wobec matek zainterweniował Rzecznik Praw Obywatelskich. RPO otrzymywał od poszkodowanych rodziców ogromną liczbę skarg. Ich autorami często były osoby, na skraju ubóstwa. Pomimo obiektywnego spojrzenia i wyrazów uznania wobec ZUS, RPO domagał się usprawnienia działań instytucji, celem spełnienia zobowiązań, których realizacja opóźniała się miesiącami, pozostawiając matki bez środków do życia.

RPO w sierpniu 2020r. poinformował, iż prawie każdego dnia napływało do jego biura od 10 do nawet 30 skarg na zaległości ZUS. Oto jak RPO skomentował sytuację: „Oczywiście sytuacja, w której znalazły się instytucje publiczne z powodu pandemii COVID-19, jest wyjątkowa. Dostrzegamy także skalę i złożoność dodatkowych obowiązków, nałożonych na ZUS ustawami antykryzysowymi i związanych z wypłatą świadczeń postojowych, obsługą zwolnień z opłacania składek i wypłatą dodatkowych zasiłków opiekuńczych. Doceniamy także starania podjęte w celu ich sprawnej realizacji – pisze zastępca RPO Stanisław Trociuk. I przekazuje kolejne skargi obywateli na wielomiesięczne oczekiwanie na wypłatę świadczeń –  w celu ich zbadania.”

Interwencja RPO przynosiła skutki – ZUS wypłacał zaległe zasiłki, jednak skargi nie przestały spływać, co jedynie obrazuje skalę problemu i bezsilność kobiet wobec instytucji. Skarga skierowana do Rzecznika Praw Obywatelskich wydaje się być ostatecznością po którą obywatele sięgają w skrajnych przypadkach – właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia. I to na skalę ogólnopolską.

Gdzie mogę uzyskać pomoc w walce z ZUS-em?

Jeśli nikt w ZUS nie jest w stanie Ci pomóc, nie wiesz jak postępować w zaistniałej sytuacji pamiętaj, że zawsze możesz zwrócić się do specjalisty. Jeżeli czujesz, że nic już nie da się zrobić – zgłoś się do prawnika, być może odnajdzie on rozwiązanie alternatywne, ewentualnie przeprowadzi Cię przez całe postępowanie sądowe w walce o Twoje prawa.

Ostatecznym rozwiązaniem wydaje się pozew zbiorowy wszystkich kobiet poszkodowanych przez ZUS. Polecamy obserwować ten wątek.

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *