Dziecko, Lifestyle

Program 500 plus – kość niezgody wśród mam

Celem programu 500+ miało być zwiększenie przyrostu demograficznego wśród Polaków. Tak sobie to rząd wymyślił, dlatego pominięto tu jedynaków. Bardzo ciekawe założenie. Bo przecież, jak ktoś ma jedno dziecko, to równie chętnie będzie miał kolejne dla tych marnych 500 złotych? A jak ktoś nie ma jeszcze dzieci, choć się stara i ma je w najbliższych planach, to „zachęty od państwa” już nie potrzebuje? Ale nie to stanowi problem. Problemem jest nierówne traktowanie dzieci. Dziecko nr 1 jest gorsze od dziecka nr 2? Dobrze, że mój pięciolatek nie ma jeszcze styczności z polityką i z konstytucją, która przecież mówi o równym traktowaniu wszystkich obywateli. W przeciwnym razie byłoby mu po prostu, po ludzku, przykro.

Zapytałam mamy o program 500+

I usłyszałam skrajnie różne odpowiedzi.

Mamy pracujące zdalnie konkretnie i szczerze opowiedziały mi o korzyściach z dodatkowych 500 złotych – mówiły o tym, na co je przeznaczają. Według nich to dobrze, że takie pieniądze są dla rodzin z dziećmi, ale źle, że nie wszystkim dzieciom się one należą. W innej grupie, gdzie dyskusje wokół dzieci, pracy i życia toczą się o wiele rzadziej, za to przynajmniej raz w miesiącu pojawia się pytanie o zasilenie (bądź jego brak) konta dodatkowym bonusem w postaci 500 złotych, od razu mnie zaatakowano. Po co się pytam o 500+, skoro z niego nie korzystam? I przyszło mi się tłumaczyć, że nikomu nie robię krzywdy, i że nikt nikomu tych pieniędzy nie zabierze.

Z jednej strony rozumiem tę naszą polską powściągliwość i brak zaufania do sąsiada, a z drugiej strony staram się zrozumiec, po co te negatywne emocje? Większość rodziców cieszy się z zastrzyku dodatkowej gotówki, bo pieniędzy na dzieci zawsze jest za mało.

Pieniądze dla dziecka i na dziecko.

Tak, bo te pięć stówek to pieniądze dla dzieci. Nie na paliwo, nie na alkohol, nie na inne zachcianki rodziców.

To są pieniądze na nowe buty zimowe dla dziecka, bo ono tak szybko rośnie. Na masło i na lepsze jedzenie, bo potrzebuje być zdrowe i silne. Na zajęcia dodatkowe, które kosztują krocie (minimum 60-80 zł miesięcznie), a jednak większość rówieśników na nie uczęszcza. Jeśli wystarczy, to okazjonalnie także na kino i w ramach oszczędności – na wakacje. Dla dzieci, żeby mogły mieć to, czego nie mogły mieć zanim wprowadzono program 500+, bo rodzicom zabrakło już wypłaty.

I dobrze, że jest to pięćset złotych dla dzieci. Powinno być od zawsze, jak na porządne państwo przystało.

Jako rodzic doskonale rozumiem innych, ale też jest mi żal, że mój jedyny syn został w tym wszystkim, „demokratycznie” pominięty i że najwyraźniej nie zasługuje na to samo, co pozostałe dzieci. W moim odczuciu to niesprawiedliwe. Czuję żal, bo ja jako rodzic, chcąc mieć te dodatkowe 500 złotych, muszę więcej czasu poświęci pracy i tym samym mniej swojemu dziecku.

Co na to liczby?

Program 500+ ma to do siebie, że jego skutki odczuwają wszyscy obywatele państwa. Jest to program rządowy, a rząd, jak wiemy, korzysta z naszych pieniędzy. Dlatego dotyczy on zarówno beneficjentów programu 500+, jak i tych niesprawiedliwie pominiętych oraz bezdzietnych. Ale w tym również można doszukać się zalet i wad. Przykładowo, lepiej jest przeznaczać pieniądze z budżetu państwa na dzieci, które przecież stanowią naszą przyszłość, niż marnować je na kolejne podwyżki dla administracji. Chociaż, znając dotychczasową politykę państwa, na to pieniędzy pewnie nigdy nie zabraknie.

Statystycznie, wg danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z początku tego roku, z programu 500 plus korzysta w Polsce 55% dzieci. Większość stanowiąca 63% to mieszkańcy wsi, a 48% – mieszkańcy miasta. Przeważająca ilość, bo aż 1 mln 524 tys. dzieci, na które przyznano świadczenie, to dzieci pierwsze lub jedyne, pochodzące z rodzin zachowujących kryterium dochodowe do 800 złotych na członka rodziny. Czyżby była to ogromna skala samotnych rodziców? Albo skrajne ubóstwo wśród polskich rodzin? Z obserwacji wynika, że raczej to pierwsze. Również rząd w końcu to zauważył i aktualnie przygląda się każdej takiej sytuacji indywidualnie.

Rodzin pobierających świadczenia z tytułu posiadania drugiego dziecka jest równie dużo, bo 1,5 mln. I osobiście takich rodzin znam najwięcej. Choć każdej z nich różnie się powodzi. Są rodziny zamożne, które mogą sobie pozwolić prawie na wszystko, wakacji w tropikach nie pomijając, a posiadania dodatkowych 500 złotych nie odczuwają zanadto (to dla nich jak jeden obiad w drogiej restauracji). Są też rodziny, które z racji posiadania tylko jednego dziecka nie korzystają z programu i choć uczciwie pracują (na umowie o pracę!), ledwo wiążą koniec z końcem.

Sprawiedliwy podział świadczenia z programu 500 plus to trudny temat. Ale tworząc politykę prorodzinną, warto konsultować ją z samymi zainteresowanymi, czyli z rodzicami. Istotne jest również przestrzeganie podstawowych praw obywateli żyjących w demokratycznym państwie, w tym prawa do równości bez względu na płeć, religię, urodzenie i ilość rodzeństwa.

A Ty co myślisz o takiej formie pomocy dla rodzin?

Artykuł ten gościnnie napisała Marzena Gólska

Zajrzyj koniecznie do nas na nasz fanpage na Facebook’u.

Zobacz także jak pracujemy na Instagramie.

Zapisz się na newsletter, żeby być na bieżąco i otrzymywać specjalne oferty dla subskrybentów!

Leave a Reply