Dziecko, Lifestyle

Czy młoda mama to niedojrzała mama?

W dzisiejszych czasach często mówi się o tym, że trzeba być dojrzałym, tzn. starszym wiekiem, aby zostać rodzicem. Nie bardzo wiem, co to ma zagwarantować? W następstwie tych poglądów czytamy później o spragnionych dzieci starszych kobietach, które prawdopodobnie na swoje pociechy już się nigdy nie doczekają.

Natury nie da się bowiem oszukać, choć można stale wyglądać pięknie i młodo w wieku lat 50 czy 60. Nieszczęśliwe i niespełnione mamy zawsze się też znajdą, a ostatnio sporo z nich próbuje obalić mit macierzyństwa jako czegoś wspaniałego, ale chyba jedynie co tym samym pokazują, to jaki to jest trud być mamą….

Nie tylko o tym wszystkim się pisze, ale i kręci filmy:

Tymczasem przeczytajcie sami inspirujący wywiad z dziewczyną, która została mamą w wieku lat 19! Aktualnie ma już czwórkę dzieci, a nie skończyła jeszcze lat 30!

1.Czy uważasz, że młoda mama to niedojrzała mama?

Uważam, że zarówno młoda mama jak i ta nieco starsza ma taką samą szansę na bycie dojrzałą mamą. Ilość przeczytanych poradników, ustabilizowanie sytuacji materialnej i życiowej, czy dokładnie planowane i wyczekiwane dziecko nie mają nic do rzeczy. Z własnego doświadczenia oraz z obserwacji i rozmowy z innymi mamami w różnym wieku wynika, że to właśnie pojawienie się dziecka wymusza na nas szybkie dojrzewanie. Tak samo młoda dziewczyna jak i ta trochę starsza (poza patologiami) musi dostosować się do sytuacji, zrezygnować z części swoich przyjemności i usprawiedliwiania drobnych lenistwek na rzecz zaspokajania potrzeb maluszka, który nie będzie czekał głodny albo z pełną pieluchą, aż skończy się przysłowiowy serial. Dodatkowo często dziecko jest na tyle angażujące, zwłaszcza kiedy mamy dużo pilnych rzeczy do zrobienia, że trzeba wszystko wcześniej sobie zaplanować i starać się robić od razu, bo odkładanie na później może skończyć się katastrofą. A czym jest praca nad sobą jak właśnie nie dojrzewaniem? I wydaje mi się, że stosunkowo łatwiej jest dostosować swoje życie do nowej sytuacji będąc tą młodszą mamą, bo mniej mamy nawyków, przyzwyczajeń i nie jesteśmy jeszcze zamurowani w wirze dorosłego życia, tak naprawdę zwróconego na siebie i swoje zachcianki.

2. Czy miałaś dobry odbiór społeczny w chwili, gdy zostałaś mamą (reakcja rodziny, znajomych etc.)?

Wszyscy byli mili i starali się pomóc jak mogli. Rodzice starali się odnaleźć w nowej sytuacji nie tylko wyfrunięcia pierwszego ptaszka z gniazda, ale i zostania dziadkami. Ciotki podrzucały jakieś ubranka, bo „ktoś tam im dał”. A znajomym nie przeszkadzały spotkania z dodatkowym członkiem drzemiącym w foteliku samochodowym 🙂 wręcz stał się małym ulubieńcem. Oczywiście nie obeszło się bez głupich komentarzy nieszczęśliwych starszych babuszek spotkanych gdzieś tam w parku albo na ulicy.

3. Jak łączyłaś studia z macierzyństwem?

Moje studia nie były bardzo wymagające czasowo, około 3 dni zajęć w tygodniu. Dodatkowo były to studia ekonomiczne, więc odpadły wszystkie pracochłonne inżynierskie projekty. W pierwszym roku życia malucha jeden dzień w tygodniu (6-8h) spędzał on u mojej mamy, a pozostałe dwa „załatwiał sprawy na mieście” z moim mężem (wtedy chłopakiem). Mąż otworzył własną działalność, więc nie było problemem, że zabierał ze sobą „mały tobołek” z paczką pieluch i butelką mleka w kieszeni 🙂 wręcz było to częstą przepustką do opuszczania kolejek i zmiany tonu Pań z okienka w urzędach.

Oczywiście nie obyło się od uczenia przez dwie noce przed egzaminem z ząbkującym dzieckiem na rękach i innych takich rarytasów. Ale pisanie prac na koniec studiów poszło sprawnie, znając zbierającą się złośliwość rzeczy martwych i dzieci wszystko miałam napisane, gdy inni myśleli tylko o piwku po zajęciach 🙂 Także poza rezygnacją z tych piwek i innych form towarzyskiego życia na studiach moje nie różniło się tak bardzo od innych, chociaż z ulgą odetchnęłam po ostatnim egzaminie, że to wreszcie koniec 🙂 A patrząc na to z perspektywy dnia dzisiejszego moi znajomi często przebąblowali ten beztroski czas studiów i niewiele z niego pamiętają, także niewiele mnie ominęło, a ile mam w zamian!

4. Jak sobie radzisz z czwórką dzieci, masz jakieś tajemne sposoby na ogarnięcie wszystkiego ?

Oczywiście staram się, żeby wszystko było idealnie, ale tak się chyba nie da. Tajemne sposoby? Większość rzeczy, które robię w domu staram się robić razem z dziećmi, myślę że przez to są bardziej wszechstronne i lepiej uczą się świata. Oczywiście kiedy ładnie się bawią, to się bawią same. A kiedy zaczynają się przepychanki, jak to w rodzeństwie już bywa, albo ja schodzę do ich świata przekładając z nimi klocki, albo zagarniam ich do siebie i razem przygotowujemy obiad, ścieramy kurze, pieczemy ciasto i takie tam codzienne bzdury. Oprócz tego staram się też organizować coś specjalnie dla nich, razem rysujemy, malujemy farbami, lepimy z masy solnej, robimy tor przeszkód, zabawę w piratów z szukaniem ukrytego skarbu, itd. U nas w domu nie ma też telewizora i oprócz długich deszczowych dni, albo choroby raczej nie oglądają bajek, a my nie tracimy (według mnie to strata) czasu przed ekranem. Myślę, że to jest często problem, znam dzieci które cały dzień siedzą przed ekranem na moment odrywając się do innych zabaw. Bardzo współczuję rodzicom, gdyż sami pędzą bicz na siebie, po takiej ilości bodźców z bajek, których jest bardzo dużo dzieci są tak nakręcone, że ciężko je ogarnąć. Dużo czasu spędzam z dziećmi na zewnątrz- od 2 lat mieszkamy w domu i mamy sporo terenu dookoła, gdzie mogą biegać do woli, oprócz tego wyjścia na plac zabaw, czy rowery. U nas działa to też tak, że mniej więcej na zmianę robię coś z nimi, a potem bawią się same i mogę coś zrobić w spokoju np. obiad. Myślę, że można to ująć w jednym zdaniu, każdego dnia albo to ja zmęczę dzieci (zorganizowanym spędzaniem czasu dostosowanym do ich wieku z dużą dozą ruchu), albo to oni zmęczą mnie, tak że położę się jak tylko zasną i nie wstanę do rana 😉 a miło by było spędzić wieczór z mężem bez dzieci 🙂

Dużą wagę przykładam też do samodzielności dzieci, kiedy tylko przejawiają jakieś zainteresowanie albo wiem, że jest to w granicach ich możliwości, poświęcam cierpliwość i czas, żeby ich czegoś nauczyć, mówię o czynnościach typu samodzielne ubieranie się, sprzątanie zabawek, jedzenie, mycie, itd. Wiadomo często lepiej zrobi się to za nie, jest porządniej, szybciej i bez dodatkowego sprzątania. Ale w końcu osiągają „perfekcję” 😉 i wystarczy tylko nadzorować. Przez to jest dużo łatwiej ogarnąć gromadkę, a nawet dwójkę, bo gdy się ubiera jedno, drugie nie strąca sobie właśnie kwiatka na głowę, bo też się ubiera, albo chociaż próbuje 😉

5. Czy zamierzasz łączyć pracę zawodową z macierzyństwem?

Na razie mam jednego drugoklasistę, czterolatka idzie właśnie do przedszkola i zostaje mi dwu i pół latka oraz roczniak. Jak najmłodszy pójdzie do przedszkola, to wtedy pomyślę o powrocie do pracy zawodowej, pewnie razem z mężem otworzymy jeszcze jakąś działalność, bo nie wyobrażam sobie pracy na etat u kogoś za parę groszy, albo pracy bardzo angażującej czasowo. Chcę czas spędzać z rodziną i mieć dom pachnący ciastem i miłością, a nie żeby dzieci wracały do pustych ścian po szkole i nie miały z kim się podzielić swoimi przeżyciami. A na razie w ramach odskoczni (hobby), która bardzo jest potrzeba przy monotonii dni codziennych zaczęłam zajmować się decoupage’m. Tak tylko dla siebie, żeby się trochę zresetować wieczorami, gdy już nie dobiega z czterech stron świata: mamo, mamuś, mamooo …. !

Bardzo Ci dziękuję za ten wspaniały wywiad, za ukazanie rąbka swojej codzienności i inspirujące porady dla innych rodziców!!!

Czy macierzyństwo, bez względu na to czy wczesne czy późne, nie powinno być reklamowane jako coś wspaniałego?

W wywiadzie zachowana została oryginalna pisownia rozmówcy.

14 komentarzy

  1. Marlena Czerwińska

    2 września 2016 at 09:06

    Myślę że wiek nie ma nic do rzeczy. W macierzyństwie ważna jest dojrzałość psychiczna, wartości jakie sobą reprezentujesz oraz serce .

    1. lalo.mama

      2 września 2016 at 09:13

      Tak właśnie z tego wynika:)

  2. asia | amelushka

    4 września 2016 at 07:45

    Według mnie, wiek nie ma znaczenia jeśli chodzi o dojrzałość, czy bycie dobrą matka. Swoje dzieci kocha się bez względu na wiek i chce się dla niech jak najlepiej. A czy młoda matka ma trudniej? Niekoniecznie. 30-letnia kobieta również może zostać sama z dziećmi, bez żadnego wsparcia i pracy. Jedyna różnica, to to, ze niestety, młode macierzyństwo jest bardzo często krytykowane wśród społeczeństwa. To przykre, bo ludzie zamiast pomóc dziewczynie, której i tak jest już trudno, wytykają ją palcami, komentują.

    1. lalo.mama

      6 września 2016 at 20:20

      Ta reakcja otoczenia jest dla mnie zagadką …

  3. Magda

    18 września 2016 at 16:14

    Wydaje mi się, że można mieć 20 lat i być bardzo dojrzałą, cudowną mamą. Z drugiej strony są też kobiety, które będąc po trzydziestce nie spełnią się w roli odpowiedzialnej matki. Uważam, że wszystko zależy od tego jakie jesteśmy, a nie ile mamy lat.
    Pozdrawiam 🙂

    1. lalo.mama

      19 września 2016 at 17:12

      Może po prostu matkowanie nie jest priorytetem dla każdej kobiety albo nie powoduje dla niej spełnienia ?

  4. Mama-na-obcasach

    19 września 2016 at 07:51

    Czasem bywa tak, że osoba dojrzała ma większe braki w byciu mamą niż młodsza mama. Mam tu na myśli uklepany schemat opieki nad dzieckiem, młodsze mamy jednak otwieraj się na nowości co może przynieść zadowalający skutek w wychowaniu i dalszym życiu dziecka. Mimo wszystko uważam, że dopóki dziecko jest szczęśliwe, zadbane i bezpieczne to czy zajmuje się nim młoda mama czy ta starsza nie ma jednak aż takiego znaczenia.

    1. lalo.mama

      19 września 2016 at 17:07

      Dlatego właśnie śmiem twierdzić, że matka rodzi się wraz z dzieckiem.

    2. Miłka

      29 września 2016 at 08:47

      Też tak uważam. Sama zostałam mamą tuż przed 30-tymi urodzinami, ale gdyby to zależało całkowicie ode mnie, to zaczęłabym przygodę z macierzyństwem w wieku 24-26 lat 😉

  5. Kobiecym okiem

    26 września 2016 at 17:34

    Świetny wywiad to nie wiek sprawia że jesteśmy dojrzali, ale nasze doświadczenia życiowe i wychowanie :)Pozdrawiam

  6. Elwira

    30 września 2016 at 11:25

    Jestem zdania, że zarówno młoda osoba, jak i ta nieco starsza może być wspaniałą mamą 🙂 Nie ma reguły, wszystko zależy od konkretnej osoby, jej charakteru i dojrzałości. Wiek nie gra tutaj roli, najważniejsze są chęci, dobra mobilizacja i odpowiednie podejście. 🙂

    1. lalo.mama

      30 września 2016 at 19:13

      Elwira. Także uważam, że wiek nie ma znaczenia, a pozytywne podejście do rodzicielstwa i zaangażowanie jest kluczowe. Wówczas nie ma znaczenia kiedy zostaje się mamą.

  7. Magda-Lekka Zmiana Mamy

    3 października 2016 at 08:56

    Bardzo fajny wywiad, przede wszystkim pokazujesz, że można świetnie spełniać się w roli mamy i jednocześnie pokazujesz, że to wcale nie jest nic gorszego, że jesteś w domu z dziećmi. Wręcz przeciwnie- to powód do dumy 🙂 Bardzo się cieszę, że w tej sposób to pokazujesz i mówisz o tym głośno. Sama zdecydowałam się pozostać w domu z dzieckiem (przynajmniej do czasu, kiedy nie pójdzie do przedszkola). Postawiłam także na swój rozwój i realizuję powolutku moje plany, z dzieckiem przy boku 🙂 Wciąż dostaję dużo pytań „kiedy wracasz na etat?”, „nie wracasz do pracy?”. I można poczuć się czasem, że to, że jesteś w domu z dzieckiem jest trochę niezrozumiałe. Cieszę się tym bardziej, że pokazujesz, że jest to powód do dumy, że warto trzymać się swoich priorytetów 🙂 Jestem pełna podziwu, że dajesz sobie świetnie radę (choć wiem, że momenty są różne 🙂 ). Wiem moim zdaniem nie jest tutaj jakimś wyznacznikiem, liczy się nasze zachowanie, nasze nastawienie do macierzyństwa. I absolutnie nie można mówić, że młode mamy są gorsze…bo to bardzo krzywdzące.

    1. lalo.mama

      3 października 2016 at 16:28

      Taki jest mój cel. Chciałabym pokazać przeprowadzając wywiady z ciekawymi osobami i mamami godnymi naśladowania, że najważniejsze, to żyć w zgodzie z samym sobą. Uważam, że jest to tym bardziej istotne w kwestiach macierzyństwa, pracy zawodowej i sposobu wychowywania swoich dzieci!

Leave a Reply